18 czerwca

Troska Stanisława Augusta Poniatowskiego o suwerenność państwa

Stanisław August Poniatowski był z pewnością jednym z najbardziej kontrowersyjnych władców w historii naszego kraju. Wielu historyków zrzuca na niego całą odpowiedzialność za rozbiory Polski, krytykując jego uległość wobec carycy rosyjskiej Katarzyny II. Potępiają go za słabość charakteru i nie wykazywanie woli walki o niezależność swojej Ojczyzny. Z kolei inni twierdzą, że zrobił wiele dobrego i że to nie jego wina, iż przyszło mu rządzić w takich czasach, że po prostu nie miał szczęścia. Jak ujrzeć prawdę między słowami często niezbyt obiektywnych historycznych przekazów, kiedy trudno ją czasem dojrzeć we własnym życiu? Dlatego trzeba popatrzeć na postać króla Stanisława Augusta Poniatowskiego nie tylko z punktu widzenia obserwatora, trzeba też spróbować postawić się w sytuacji króla. Dopiero wtedy można próbować go ocenić.
            Był rok 1764. W Rzeczpospolitej Obojga Narodów trwała wolna elekcja. Po śmierci Augusta III Sasa szukano kandydata, który wprowadzi w Polsce niezbędne reformy i tym samym naprawi skutki nocy saskiej. Oczywiście Rosja nie zostawiła Polsce możliwości wolnego wyboru i ambasador rosyjski Mikołaj Repnin z czterema tysiącami żołnierzy wkroczył na tereny naszego kraju wymuszając tym samym wybór na króla, kandydata Katarzyny II i „familii”, Stanisława Antoniego Poniatowskiego. Ten wówczas 32-letni syn Stanisława i Konstancji Poniatowskich był pełen wiary, a przeprowadzenie zasadniczych reform uważał za swoją misję. Świadczy o tym między innymi wybór drugiego imienia „August”, które wskazywało na głęboki szacunek i podziw króla dla kultury i cywilizacji świata w czasach, w których przyszło mu żyć.
            Nowy król był człowiekiem niezwykle wykształconym i inteligentnym. Pobierał nauki  u najlepszych nauczycieli, a w młodości odbył wiele podróży po Europie. Uważam, że musiał zdawać sobie sprawę, że sposób w jaki został wybrany nie mógł przysporzyć mu zwolenników. Dlatego szybko zabrał się za reformy, co było mądrym posunięciem. Pierwszą taką reformą, z czego niewiele osób zdaje sobie sprawę, była sama koronacja, a w zasadzie jej miejsce. Odbyła się ona bowiem w Warszawie, a nie tak jak wszystkie poprzednie ( z wyjątkiem Stanisława Leszczyńskiego) w Krakowie. O ile jednak Stanisław Leszczyński został koronowany w Warszawie z powodu braku czasu na podróż do Krakowa, o tyle w przypadku Stanisława Augusta Poniatowskiego był to jego własny wybór. Król bynajmniej nie chciał zrywać tradycji, ale chciał zasygnalizować początek czegoś nowego. Była to decyzja ryzykowna, gdyż jeszcze mocniej zrażała do niego jego przeciwników, ale była też niezwykle uczciwa. Król poprzez sam akt koronacji zasygnalizował, że nie będzie bezczynnie siedzieć na tronie, że kraj czekają poważne zmiany. Po latach powiedział: „W ideach reformy, chwały i pożytku ojczyzny odnajdywałem prawdziwą osnowę mojego życia[1]. I rzeczywiście, zmiany przyniosły już pierwsze miesiące. Uruchomiono mennicę i ludwisarnię, ujednolicono system miar i wag, zniesiono cła wewnętrzne i zaprowadzono cło generalne. Oprócz tego miały miejsce reformy militarne, podejmowano budowy wielkich kanałów, zakładano manufaktury, w miastach zaczęły powstawać komisje dobrego porządku. Po stuletniej przerwie przeprowadzono lustrację, co pozwalało liczyć na powiększenie dochodów skarbu. W 1765 roku otwarto Szkołę Rycerską, pierwszą świecką uczelnię. Zaczęto też wydawać czasopismo „Monitor”, które miało na celu uświadomić społeczeństwu potrzebę reform. Król Stanisław August Poniatowski oprócz tego założył w Warszawie pierwszy stały teatr publiczny, przebudował zamek, powiększył gwardie, urządził manewry, a także założył korpus artylerii i korpus inżynierów. Na brak zapału króla do przeprowadzania reform Polska nie mogła więc narzekać. Jak zauważył arcybiskup Antonio Eugenio Visconti, nuncjusz papieski w Polsce w latach 1760-1766: „Król jest utalentowany, wykształcony, ale przede wszystkim pochłania go chęć reformy. Gdyby mógł, zreformowałby w jednym dniu cały kraj, cały naród, by go podnieść na poziom narodów o większej kulturze”[2] .
            Te reformy miały poprzedzać ważniejsze, konstytucyjne, przewidziane na sejm w 1766 roku. Głównym celem tego sejmu miało być całkowite zniesienie liberum veto. Projekty, wspólnie z królem opracowywał Andrzej Zamoyski, nowo mianowany kanclerz. A?w sejm miał się stać zasadniczą próbą sił. I faktycznie, Katarzyna II, zaniepokojona reformatorskim rozmachem Stanisława Augusta postanowiła wprowadzić w życie swoją politykę, jaką przyjęła wobec Polski – czyli zasadę niedopuszczania do reform ustrojowych w naszym kraju. Jeszcze przed sejmem wymusiła zniesienie cła generalnego, co uniemożliwiło ożywienie polskiego handlu. Natomiast na samym sejmie Rosja i Prusy zagroziły użyciem wojska w obronie liberum veto oraz zażądały wydania postulatu równouprawnienia różnowierców. Wówczas to zaczęły pojawiać się rozbieżności pomiędzy protektorką Katarzyną II, a jej protegowanym, Stanisławem Augustem Poniatowskim. Okazało się, że król wcale nie zamierza być marionetką w rękach rosyjskiej carycy. Katarzyna II uświadomiwszy sobie to postanowiła działać siłą. W 1767 roku armia carska wkroczyła do Rzeczypospolitej i pod jej osłoną zostały zawiązane konfederacje innowiercze. Rosja osiągnęła swój cel. Król Stanisław August ugiął się, upokorzony i zaszachowany konfederacją. Zrozumiał, że został oszukany. Wcześniej sądził wspólnie z „familią”, że Rosja będzie pomagać Polsce i dostarczać środków do niezbędnych reform. Tymczasem okazało się, że było zupełnie odwrotnie. Wykształcony i pełen zapału do reform młody król zderzył się z siłą, której się nie spodziewał i nie miał środków by z nią walczyć. Próbował szukać pomocy za granicą, ale jej nie znalazł. Wtedy dotarła do niego brutalna prawda: że ma tylko Rosję i że dążenie do konfliktu z nią niechybnie sprowadzi klęskę na nasz kraj. Jego zapał nie zniknął, ale został przytłumiony i król zrozumiał, że nie będzie mógł już występować z reformami tak otwarcie, jak na samym początku władania.
            Sejm w 1767 roku uchwalił także prawa wieczne i niezmienne, czyli kardynalne (liberum veto, wolna elekcja, prawo oporu wobec króla, wyłączność posiadania ziemi, piastowania urzędów i nietykalność osobistą dla szlachty). Prawa te skutecznie zawęziły  granice, w których można było jeszcze przeprowadzać reformy. Następnie w króla uderzyła konfederacja barska zawiązana w 1768 roku. Jej celem była walka przeciwko reformom, Rosji i królowi. Wybuch konfederacji zmusił rosyjskiego ambasadora Repnina do działania. Wymusił ona na królu zwołanie rady senatu i podpis na wysłanej przez nią do Rosji prośbie o pomoc zbrojną przeciwko konfederacji. Stanisław August Poniatowski nie miał wyboru, Repnin groził mu, że jeśli nie podpisze tej prośby, to Rosja całą siłą uderzy na Polskę i uzna ją za państwo wrogie. Dlatego nie można za to potępiać króla. Przecież  gdyby się nie zgodził byłby krytykowany za lekkomyślność w wywoływaniu wojny i przeciwstawienie się Rosji. To  byłby  niepotrzebny i bezcelowy przejaw  brawury, a nie rozsądku. Gdyby Polska już wtedy utraciła swoją niezależność jest mało prawdopodobne, żeby się odbudowała. Przecież starania króla o propagowanie kultury, nauk oświecenia i budowanie w sercach Polaków świadomości narodowej dopiero się rozpoczęły i nie wydały jeszcze owoców koniecznych do przetrwania narodu po utraceniu państwa. Dlatego uważam, że król, obwiniany o wszystko, co złe podczas konfederacji w gruncie rzeczy nie zrobił nic złego. Sądzę, że jedynym jego błędem, do którego zresztą on sam się przyznał w swoich pamiętnikach, było odrzucenie propozycji wyruszenia z wojskiem u boku Rosji w wojnie przeciwko Turcji. Gdyby Polska wzięła w niej udział być może uzyskałaby od Turcji pewne korzyści handlowe, a może Rosja zgodziłaby się wówczas na niejaką poprawę formy rządu i zwiększenie sił zbrojnych? To był błąd Stanisława Augusta, ale kto nie popełnia błędów? Ten jeden błąd nie pozwala na obwinianie go o wszystkie złe wydarzenia podczas konfederacji, a już tym bardziej o I rozbiór! Z pewnością nie był on winą króla. Był on skutkiem konfederacji barskiej, uporu Czartoryskich, którzy nie chcieli zawiązać konfederacji przy królu mimo jego ostrzeżeń oraz po prostu realizacją planów jakie państwa ościenne miały wobec Polski. Stanisław August próbował się opierać kiedy zaborcy nakazali zwołanie sejmu konfederackiego w celu zatwierdzenia rozbiorów. Wtedy jednak Rosja, Austria i Prusy zagroziły, że rozszerzą rozbiory. Dlatego sejm z marszałkiem Adamem Ponińskim, szpiegiem rosyjskim odbył się i zatwierdził traktaty rozbiorowe, a przymuszony król je podpisał. Warto też przypomnieć sprawę Tadeusza Rejtana, który opierał się rozbiorowi Polski i chciał nie doprowadzić do wręczenia laski marszałkowskiej zdrajcy Ponińskiemu. Nie można obwiniać króla, że przystąpił on do konfederacji Ponińskiego, gdyż stało się to pod groźbą całkowitego rozbioru Polski. Uważam, że jakiekolwiek obwinianie króla o pierwszy rozbiór jest bezpodstawne, gdyż był on nieunikniony z powodów, które od Stanisława Augusta nie zależały.
            Pierwszy rozbiór Rzeczpospolitej Obojga Narodów uświadomił szlachcie i królowi jeszcze mocniej jak bardzo nasz kraj uzależnił się od Rosji. Stanisław August Poniatowski został postawiony w niezwykle trudnej sytuacji, musiał walczyć między swoim pragnieniem reform i tym , co wydawało mu się słuszne, a potępiającą go opinią: „Jeżeli na tym sejmie z powodzeniem zakrzątnę się, aby osiągnąć lepszy rząd jako odszkodowanie za rozbiór, to oszczerstwo ogłosi mnie wspólnikiem rozbioru przez usta tych, co uparcie pomawiają mnie o pragnienia despotyczne, ilekroć pracuję nad wydobyciem Polski z nierządu. Gdybym zaś zaniedbał tej sposobności, kiedy wszechmocni sąsiedzi wyrażają skłonność do przyznania reszcie Polski lepszego rządu, byłbym za to odpowiedzialny przed trybunałem rozsądku”[3]. Udało mu się jednak stworzyć na tym sejmie Komisję Edukacji Narodowej, jeden z jego największych sukcesów. W 1775 roku powstał także organ zwany Radą Nieustającą. Jej projekt rozwijał się w planach króla i „familii” już od roku 1766, ale ambasador rosyjski Stackelberg wprowadził ten organ w takiej formie, aby odpowiadał on rosyjskiej polityce antykrólewskiej i antymagnackiej. Król Stanisław August uzyskał modyfikację tego projektu tak, aby to król wybierał po trzech kandydatów do ministerstwa i senatorstwa, a nie rada. Jednak król był raczej zadowolony z jej kształtu. Poza tym pozostawała mu Komisja Edukacji Narodowej, całkowicie od niego zależną. To był jego wielki sukces. Wciąż chciał coś zmienić. Pozornie pogodził się z taką formą Rady Nieustającej, ale gdy nadażyła się okazja walczył dalej. W 1776 roku na skutek panującego zamętu kompetencje poszczególnych departamentów zostały rozszerzone kosztem zakresu działania ministrów i komisji. Król otrzymał z powrotem prawo do obsadzania stanowisk wojskowych i komendę nad czterema głównymi regimentami gwardii. Stanisław August ośmielony sukcesem bynajmniej się tym nie zadowolił. Widać doskonale, że ilekroć widział cień szansy, cień nadziei, od razu brał się za reformy. I tak powierzył Andrzejowi Zamoyskiemu opracowanie zbioru praw sądowych, pod czego pretekstem zamierzano przemycić niejedną reformę wykraczającą poza sądownictwo. Stanisław August Poniatowski zaczął starać się poprawiać stosunki międzynarodowe, unormować polsko-tureckie i zbliżyć się z Francją. Niestety, Katarzyna II w porę zorientowała się, że znów utraciła kontrolę nad królem. Kodeks Zamoyskiego został obalony, a ambasador Stackelberg zaczął mocniej kontrolować poczynania Stanisława Augusta. Dochodziło między nimi do sporów, bo król wciąż dążył do przywrócenia Polsce charakteru silnego państwa. Wyobrażał sobie, że będzie sprzymierzone z Rosją, ale nie trzymał się tego kurczowo. Wiedział, że bardzo ważna jest niezależna polityka zagraniczna. Król chciał, aby rola Polski w Europie przestała być rolą zależnego od państw ościennych przedmiotu, aby stała się stroną, z której zdaniem liczą się inne kraje, która dyktuje warunki. Natomiast Rosja chciała utrzymać Polskę w charakterze państwa zależnego i kontrolowała króla bojąc się, że pozbawiony kontroli mógłby znowu popaść „w swoje fantazje niepodległości i dopiero z nim miałoby się niezliczone kłopoty”[4]. Dlatego sądzę, że król nie był nawet Radzie Nieustającej często nazywanej potem Zdradą Nieustającą postacią bierną. Liczne cytaty i źródła wskazują, że próbował czynić wiele, a że nie wszystko się udawało, cóż, na większość rzeczy nie miał wpływu. Ale walczył, próbował i Rosja musiała się z nim liczyć.
6 października 1788 roku rozpoczął swoje obrady Sejm Wielki zwany też Czteroletnim. Udało mu się zlikwidować Radę Nieustającą i założyć zwiększenie liczby wojska do 100 tysięcy. Jednak największym dziełem tego Sejmu była Konstytucja 3 maja. Głównym autorem jej projektu był król Stanisław August Poniatowski, ale pomagali mu też: Linowski, Kiciński, Piattoli, Potocki i Kołłątaj. Król był pełen wiary w to, że będzie lepiej, pewny, że czyni dobrze: „Jak raz powiedziałem, tak powtarzać będę do śmierci: król z narodem, naród z królem.”[5]. Potem było już tylko słychać okrzyki „Wiwat król! Wiwat konstytucja!”[6]. Uchwalenie ustawy rządowej zakończyło się złożeniem przez króla przysięgi na ręce biskupa Turskiego, kiedy to Stanisław August przyrzekł, że nigdy nie będzie tej przysięgi żałował. To był ogromny sukces króla, byliśmy pierwszym krajem w Europie posiadającym konstytucję. Myślę, że to był naprawdę wielki czyn. Król przeciwstawił się Rosji, Katarzynie II, w tajemnicy przed państwami ościennymi stworzył konstytucję, która 3 maja 1791 roku została wprowadzona w życie. Żaden inny władca nie mógłby zrobić dla Polski wówczas więcej niż uczynił Stanisław August, jestem tego pewna. Nie wiem, czy wielu znalazłoby się w dziejach świata władców, którzy odważyliby się na coś takiego, którzy znaleźliby w sobie siłę na kolejny krok przeciw Rosji.
Państwa ościenne oczywiście były bardzo niezadowolone z takiego obrotu spraw. Katarzyna II pisała jednak : „Nie myślimy za wcześnie zrywać z Polakami, chociaż mamy do tego prawo i powody po tak haniebnem z ich strony naruszeniu przyjaźni i wywróceniu różnych ustanowień gwarancją naszą zapewnionych ...”[7]. Dlatego król nie sądził, że zdecyduje się wystąpić zbrojnie przeciwko Polsce. Faktycznie Katarzyna II zwlekała, co zmyliło Stanisława Augusta. Jednak kiedy pokój z Turcją był kwestią dni, caryca rosyjska przestała się wahać. Znalazła poparcie wśród niektórych magnatów polskich. Największą rolę odegrali tu tacy przeciwnicy reform, konstytucji i króla jak Szczęsny Potocki, Seweryn Rzewuski i Jan Ksawery Branicki. Konfederację zawiązano 17 kwietnia 1792 roku w Petersburgu. Jednak caryca rosyjska była bardzo podstępna. Konfederację nakazała ogłosić z fałszywą datą, 14 maja w Targowicy, aby wyglądało, że szlachta polska samowolnie zawiązała konfederację na terenie Polski, a Rosja tylko ją wspiera. Myślę, że takie działanie dodatkowo pogrążało króla ukazując mu, że chcąc czynić dobrze będzie musiał walczyć nie tylko z Rosją, ale i z własnymi rodakami. Jednak Stanisław August podjął walkę o konstytucję, o swój największy sukces i największą szansę dla Polski. Nie chciał jej oddać bez walki chociaż zdawał sobie sprawę, że nie ma szans na zwycięstwo. Król został przez sejm mianowany naczelnym dowódcą 40 tysięcznego wojska. Dla porównania sama armia rosyjska konfederacji targowickiej liczyła 100 tysięcy ludzi. Mieliśmy dwa zwycięstwa: księcia Józefa Poniatowskiego 18 czerwca pod Zieleńcami i Tadeusza Kościuszki 18 lipca pod Dubienką. Pięć dni po zwycięstwie pod Dubienką król Stanisław August Poniatowski przystąpił do konfederacji targowickiej. Spotkał się wówczas z ogromnym potępieniem, które do dnia dzisiejszego trwa wśród większości historyków. Ja jednak myślę inaczej. Próbuję postawić się w sytuacji króla. Konfederaci mieli znaczącą przewagę liczebną, lepsze uzbrojenie, byli doskonale wyszkoleni. A my? Brakowało nam zapasów żywności, szeregi naszego wojska topniały w oczach, a oprócz Tadeusza Kościuszki i Józefa Poniatowskiego nie mieliśmy żadnych dobrych dowódców. Nie mieliśmy szans na wygranie wojny o konstytucję. Dwa zwycięstwa nie mogły zmienić tej sytuacji. Nie znaczy to, że król ich nie doceniał. Z okazji bitwy pod Zieleńcami ustanowił medal Virtuti Militari, który jako pierwszy otrzymał Józef Poniatowski. Stanisław August doceniał wielkich dowódców i oddanych żołnierzy, ale nie łudził się, że dwa zwycięstwa spowodują wygranie wojny. Na to nie mieliśmy szans.  Dlatego 23 lipca 1792 roku Stanisław August Poniatowski przystąpił do konfederacji targowickiej i wydał rozkaz wstrzymania walk. Król nie uczynił tego ze złej woli czy strachu o utrzymanie władzy. Nie dbał o tron dla własnych korzyści. Pisał zresztą: „ Ja bym o zagrożone bezkrólewie mniej dbał, gdybym moją zgubą mógł ocalić konstytucyą”[8] . Ale nie mógł jej ocalić, bo godząc się na swoje usunięcie z tronu przyspieszyłby tylko ruinę kraju. A tak, jako głowa konfederacji mógł coś z reform Sejmu Wielkiego ocalić. Zresztą grożono mu, że jeśli do konfederacji nie przystąpi, to może się to skończyć całkowitym rozbiorem Polski. Jaki miał wybór? Skoro i tak nie mógł wygrać, to przystąpił do konfederacji w chwili, w której jeszcze mógł coś uratować. Myślę, że decyzja była słuszna. A to, że Rosja i Prusy przystąpiły do drugiego rozbioru Polski i z planów uratowania czegokolwiek z dzieł Sejmu Czteroletniego nic nie wyszło, to już nie jest wina króla. Ludzi można osądzać tylko na podstawie ich czynów i ich decyzji, a nie na podstawie wydarzeń i czynów innych. Jestem pewna, że Stanisław August Poniatowski podjął właściwą decyzję. Dlatego nie jest on winny obaleniu konstytucji i drugiemu rozbiorowi. To los sprawił, że król nie urzeczywistnił swoich decyzji, a nie jego wybór. Bądźmy sprawiedliwi i osądźmy go tak, jak na to zasługiwał: za jego czyny i decyzje, a nie za nieprzychylny los. Król był niewinny.
Polacy nie chcieli się pogodzić z drugim rozbiorem i postanowili zorganizować powstanie. Aby jednak miało ono szansę na sukces, trzeba było poczekać, wzmocnić wojsko i poszukać pomocy za granicą. Rosja zdecydowała nie dopuścić do tego, aby powstanie zostało dobrze zorganizowane i postanowiła sprowokować jego wcześniejszy wybuch. Dlatego też hetman Ożarowski zarządził redukcję polskiego wojska z 34 tysięcy do 15. Jak Rosjanie przewidzieli prowokacja osiągnęła sukces. 24 marca 1794 roku Tadeusz Kościuszko, naczelnik powstania, złożył na krakowskim rynku przysięgę. Powstanie wybuchło. Hasło insurekcji kościuszkowskiej brzmiało: „Wolność, całość, niepodległość”. I znów król Stanisław August Poniatowski jest oskarżany, że nic nie zrobił podczas insurekcji dla tej „wolności, całości i niepodległości” Polski. A przecież to nie w nim tkwiła przyczyna. Mimo iż to on zgłosił akces do powstania, został od niego odsunięty. Przetrzymywany siłą w Warszawie nie miał najmniejszego wpływu na losy państwa i powstania. Ale przecież i on przyłożył do niego rękę. Trzeba pamiętać, że Tadeusz Kościuszko i wielu innych uczestników insurekcji było wychowankami Szkoły Rycerskiej, założonej przecież właśnie przez króla Stanisława Augusta. Powstanie upadło. 10 października 1794 roku w bitwie pod Maciejowicami pojmany został  Tadeusz Kościuszko, a ostatni powstańcy kapitulowali pod Radoszycami 16 listopada 1794 roku. Od upadku insurekcji kościuszkowskiej król był nieustannie namawiany przez Katarzynę II do abdykacji. Jednak się nie zgadzał. Nie chciał opuszczać narodu w takiej chwili. Katarzyna II próbowała go nawet przekupić tym, że Rosja spłaci olbrzymie długi osobiste króla. Stanisław August Poniatowski nie myślał o sobie i opierał się blisko rok. Abdykował dopiero 25 listopada 1795 roku, na wieść o ostatecznym rozbiorze Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Wtedy opór nie miał już sensu. Jestem pewna, że król nie zrobił tego z uległości Katarzynie II. Uważam, że po prostu zrozumiał, że bycie królem nieistniejącego państwa nie ma sensu i że jego misja dobiegła końca.
Stanisław August Poniatowski tak potępiany za swoje polityczne decyzje zyskał jednak uznanie jako protagonista oświecenia w Polsce, opiekun nauki, kultury i sztuki. Niestety te jego zasługi dla polskiej kultury wielokrotnie są niezauważane, a ich ogromne znaczenie zbyt często bywa pomijane. Bez wspaniałej kultury i świadomości narodowej jaką zbudował w naszym kraju król Stanisław August Poniatowski, Polska po rozbiorach mogłaby już nie wrócić na mapy Europy. Granice terytorialne można łatwo zmienić i przekroczyć, ale prawdziwej i wielkiej narodowej kultury żyjącej w ludzkich sercach nie da się zniszczyć. Król Stanisław August Poniatowski doskonale o tym wiedział. Dlatego zdając sobie sprawę, że nie da rady zapewnić niepodległości Polsce postanowił ocalić narodową samodzielność Polaków i zbudować w ich sercach narodowego ducha, który pewnego dnia nakaże im chwycić za broń, zjednoczyć się i walczyć o odbudowanie nowej, lepszej Polski.
W 1765 roku król założył Szkołę Rycerską. Stanisław August zbudował ją w całości z własnych pieniędzy. Zresztą później również wspierał ją finansowo. Szkoła ta nie tylko kształciła młodych chłopców na wspaniałych żołnierzy, ale uczyła ich też innych nauk zgodnie z bogatym, osobiście przez króla zaakceptowanym programem.  W taki sposób król, oprócz doskonałych żołnierzy wykształcił też wielkich patriotów i wspaniałych fachowców administracji kraju, jakich wówczas w Polsce brakowało. Przez dwadzieścia dziewięć lat działalności Szkoła Rycerska wykształciła około tysiąca absolwentów. Połowa rocznika 1794 roku brała udział w insurekcji kościuszkowskiej. Stanisław August Poniatowski bardzo angażował się w swoje dzieło. Często sam wybierał profesorów. Regularnie zapraszał kadetów do swojego Zamku i sam często bywał w Szkole Rycerskiej. Tam czuł się najlepiej, z dala od politycznego zamętu, ubrany w świąteczny, granatowy kadecki mundur, wsłuchany w słowa Hymnu do miłości ojczyzny: „Święta miłości kochanej ojczyzny, [...] byle cię można wspomóc, byle wspierać, nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać” [9].
Król podjął też inne reformy. Widząc, że fałszywe złotówki, za jakie Fryderyk II wykupuje polskie towary, rujnują nasz rynek, bezzwłocznie zaczął działać. Własną rodzicielską posiadłość w Warszawie przekazał na potrzeby polskiej mennicy. Powołał Komisję Menniczą i Komisję Kruszcową, która miała rozpoznawać możliwości rozszerzenia wydobycia i przetwórstwa rud. W 1766 roku w obiegu znalazły się nowe monety. Jeszcze wcześniej zreformowana została poczta.  Poza tym król powołał do istnienia komisje dobrego porządku, których celem było uzdrowienie  gospodarki miast. Poza swoimi podstawowymi funkcjami komisje spełniły też jeszcze jedną, wielką rolę. Zwróciły one publiczną uwagę na losy miast i mieszczan, a także doprowadziły do konstytucyjnego utwierdzenia mieszczańskich praw na Sejmie Wielkim.
21 marca 1765 roku zaczęło być wydawane czasopismo „Monitor”, kolejne dzieło króla. Początkowo ukazywało się raz w tygodniu, później dwa razy. „Monitor” moralizował i wychowywał, ukazując odmienność spojrzeń na kwestie, które dotąd były przez wielu niezauważane.
Stanisław August Poniatowski jest też twórcą stałego teatru publicznego. 3 grudnia 1764 roku zlecił jego zorganizowanie i poprowadzenie Karolowi Toamtisowi. Teatr miał trzy sceny: polską (narodową), francuską i włoską. Król z własnych pieniędzy całe przedsięwzięcie sfinalizował.  Inauguracja teatru odbyła się w dniu imienin króla, 8 maja 1765 roku. Teatr Narodowy wystawiał tylko sztuki polskie, dotyczące polskich problemów i grane przez polskich aktorów. Pierwsza premiera polskiej sceny wzbudziła wielki entuzjazm. W „Wiadomościach Warszawskich” napisano wówczas: „... pod szczęśliwym panowaniem Stanisława Augusta nastał w naszej ojczyźnie czas, kiedy – dla powszechnego oświecenia i podźwignięcia narodu – sztuki i nauki były cenione i popierane...”[10].
Mówiąc o królu Stanisławie Auguście Poniatowskim nie można nie wspomnieć o słynnych obiadach czwartkowych. Przy pięknie udekorowanym, okrągłym ( dla równości wszystkich uczestników) stole, co czwartek, między trzecią a szóstą po południu, zasiadało elitarne grono. Aby do niego należeć trzeba było otrzymać zaproszenie króla. Na te obiady ambasador rosyjski nie miał wstępu. A król wraz z przyjaciółmi dyskutował o najnowszych wydarzeniach, potrzebach życia literackiego, naukowego, oświatowego, prawnego i politycznego. Jednak za najważniejszy owoc obiadów czwartkowych uznaje się rozwój naszej tradycji literackiej. Na tych zebraniach często czytane były niektóre dzieła literackie. Wspaniałej atmosferze i łaskawości króla zawdzięczamy powstanie wielu utworów, które udoskonaliły język polski i wzbogaciły dorobek literacki tamtej epoki.
Właśnie dzięki obiadowym dyskusjom narodziła się idea, która w 1773 roku została urzeczywistniona jako Komisja Edukacji Narodowej (KEN). Jak powiedział Roman Kaleta:  „Wystarczy ta jedna zasługa, aby imię króla uczynić nieśmiertelnym, a obiady czwartkowe zaliczyć do instytucji zasługujących na wiekopomną wdzięczność Polaków” [11]. W istocie było to dzieło wielkie. Nareszcie Polska miała sprawne narzędzie polityki oświatowej. Na samym początku KEN podporządkowała wszystkie szkoły na Litwie Szkole Głównej Litewskiej w Wilnie, a szkoły w Polsce Szkole Głównej Koronnej w Krakowie. To pozwalało na lepsze kierowanie szkołami. W 1775 powstało też Towarzystwo do Ksiąg Elementarnych, które zajmowało się wydawaniem systemu podręczników.
Oprócz tego król Stanisław August Poniatowski zadbał o Zamek Królewski, przebudował go i udekorował. Król zajął się też całą Warszawą. Rozbudował ją i upiększył. Przybywało wiele budowli i odrestaurowywano stare. Wprowadzono też nowość – piękne kamienice mieszczańskie, które miały przynosić właścicielom dochody przez wynajmowanie w nich mieszkań. Budowano również na obrzeżach miasta-  cudowne, letnie rezydencje. W Warszawie ożywił się przemysł i handel, budowano nowe księgarnie i drukarnie. Coraz więcej ludzi przyjeżdżało do Warszawy. Król spowodował powstanie prawdziwie nowoczesnego miasta.
Niewątpliwie najwspanialszą dziś w Warszawie pamiątką tamtych czasów są zbudowane przez Stanisława Augusta Łazienki. Nad drzwiami Pałacu na Wodzie wyryty został napis „Ten dom nienawidzi smutku, kocha pokój, ofiaruje kąpiel, zaleca życie na wsi i życzy sobie gościć ludzi zacnych” [12]. W Rotundzie Pałacu król, w hołdzie dla czterech swoich poprzedników: Kazimierza Wielkiego, Zygmunta Starego, Stefana Batorego i Jana III, kazał postawić ich posągi.
Za czasów panowania króla Stanisława Augusta Poniatowskiego działo się w Polsce więcej dobrego niż przez poprzednie półtora wieku. A jednak jest on wciąż potępiany. Popełnił błędy, miał swoje chwile słabości, które niestety odbiły się na kraju. Ale pytam, kto nie popełnia błędów? Łatwo jest osądzać czytając przekazy historyczne, spokojnie stojąc z boku. Tylko, że nie na tym polega sprawiedliwość. Wątpię, aby ktoś inny postawiony na miejscu Stanisława Augusta zrobiłby dla Polski więcej dobrego i uchronił ją od rozbiorów. Nie mamy wpływu na czas ani na miejsce w jakim żyjemy, ani na wiele decyzji innych ludzi. Możemy decydować tylko o tym, jak wykorzystać dany nam czas. Jestem pewna, że król Stanisław August Poniatowski wykorzystał go w pełni dla narodu polskiego. Czynił to, co uważał za słuszne, mimo iż wiedział, że nie zobaczy rezultatów: „Jestem przeznaczony do wyrządzenia dobra mej Ojczyźnie, ale w czasie i sposobie [takim], że ktoś inny zbierze żniwo z mojego posiewu”[13]. Ale król nie chciał dla siebie uznania i podziwu. Wystarczała mu świadomość, że „jednak wyrządził dobro, które trwać będzie po nim”[14]. I to dobro trwa. To dzięki królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu mamy dzisiaj odbudowaną Polskę, wspaniałą kulturę i spory dorobek w sztuce i literaturze polskiej. To dzięki niemu możemy dzisiaj śpiewać słowa polskiego hymnu: „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy” !






Bibliografia:

I.      Emanuel Rostworowski „Ostatni król Rzeczypospolitej. Geneza i upadek Konstytucji 3 maja”  PW  „Wiedza Powszechna”, Warszawa 1966
II.      Zofia Zielińska „Ostatnie lata Pierwszej Rzeczypospolitej” z serii „Dzieje narodu i państwa polskiego” KAW, Warszawa 1986
III.      Aleksandra Zgorzelska „Stanisław August nie tylko mecenas” z serii „Dzieje narodu i państwa polskiego” KAW, Warszawa 1996
IV.      Profesor dr Andrzej Chwalba „Dzieje Polski. Kalendarium” Wydawnictwo Literackie, Kraków 2000  

 


 

[1] patrz bibliografia poz. III s.11
[2] patrz bibliografia poz. III s.11
[3] patrz bibliografia poz. I s.75
[4] patrz bibliografia poz. I s.87
[5]

© Solmedia 2019

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem