20 sierpnia

Stanisława Poniatowskiego troska o suwerenność państwa

Rok 1763.  Śmierć Augusta III. W Polsce chaos. Konflikty między możnymi nasilają się. Przyjaźń prusko – rosyjska kwitnie. Polska upada.

Na scenie politycznej pojawia się Stanisław August. Będzie on ratunkiem czy architektem upadku Polski? Postaram się trafnie ocenić działania Stanisława Augusta na rzecz utrzymania suwerenności i jedności Polski. Jest to temat podejmowany wielokrotnie przez szereg wybitnych jednostek, które nie mogą dojść do porozumienia: czy Stanisław August starał się utrzymać niepodległość Rzplitej jak najdłużej i działał na jej korzyść, czy też był zdrajcą narodu polskiego i współpracownikiem carycy Rosji?
Rok 1764 zapisał się w historii Polski sejmem elekcyjnym, wedle zwyczaju poprzedzonym sejmem konwokacyjnym, na którym zostali przedstawieni kandydaci oraz rozpatrzono ustawy. Zajęto się sprawami dotyczącymi sejmików wojewódzkich, ujednolicając zasady ich funkcjonowania; powołano komisje skarbowe, które miałyby utrzymywać pieczę nad wpływami i wydatkami skarbca; zarządzono wprowadzenie cła generalnego; uporządkowano także kwestię elekcji oraz zaprezentowano kandydatów: Stanisława Leszczyńskiego, Jana Klemensa Branickiego oraz Stanisława Augusta Poniatowskiego, stolnika litewskiego I protegowanego Katarzyny II. Imperatorowa nie była mu przychylna bynajmniej ze względu na pamięć o bliskich z nim kontaktach, ale zgoła z innego powodu: była świadoma, jak bardzo podatnym na wpływy, słabym i pozbawionym zdolności przywódczych był Stanisław. Zdawała sobie sprawę, że gdyby nie jej pomoc- nie miałby szans na zwycięstwo w wyborach. Działała w myśl zasady: im większa pomoc, tym większa wdzięczność. Wiedziała, że król będzie się do niej niejednokrotnie zwracał po pomoc, a ona będzie mieć tym sposobem wpływ na rozwój wydarzeń w Polsce. Przeforsuje odrzucenie każdej niekorzystnej ustawy – jeśli nie ugodowo, to za pomocą armii. Zdawała sobie sprawę, że podczas elekcji nie wystarczą jej zdolności dyplomatyczne, ale na teren Polski będzie zmuszona wprowadzić wojska, aby kontrolować przebieg wyborów. Nie była to jednak jedyna armia, która czuwała nad przebiegiem elekcji. Także wojska Familii Czartoryskich umieszczone zostały w okolicy Warszawy, gdzie odbywało się posiedzenie sejmu. Ugrupowanie to chciało siłowo przeforsować podjęcie decyzji korzystnej dla Stanisława Poniatowskiego, dalekiego krewnego Familii przecież! Na czym polegał  paradoks tej sytuacji: na teren Polski wprowadzone zostały dwie armie, które w gruncie rzeczy były sobie wrogie, ale działały w imię tej samej sprawy, mimo, iż zgodność celów była pozorna: Familia widziała bowiem w Stanisławie reformatora, osobę, która umożliwi wprowadzenie planu reform Czartoryskich, natomiast caryca miała na celu pozyskanie osoby podwładnej i zależnej od niej samej, której nieudolność hamować będzie polityczny rozwój Polski; po drugie w pacta conventa Stanisława Augusta było jasno wyeksponowane, iż przyszły władca będzie bronić granic Polski od obcych wojsk, a w momencie publicznego odczytania obietnic na ziemiach Rzplitej znajdowało się kilka tysięcy żołnierzy rosyjskich!
Postaram się teraz rozpatrzyć pozycję króla: od pierwszego momentu swego władania został „ubezwłasnowolniony” przez ugrupowania i jednostki, którym miał służyć jako narzędzie wprowadzenia ich planów, czy też bardziej szczytnych i korzystnych dla Polski, czy też mających ją szybko zgubić. Jeśli zaś wystąpiła różnica w poglądach tych spierających się stronnictw, to podejmowane przez Stanisława kroki nie mogły satysfakcjonować jednocześnie obu stron, więc został on „rozdarty” w kwestii podejmowania stosownych decyzji. I tak miało być już do końca jego władania. Początkowo zupełnie był poddany caratowi ze względu na wdzięczność I chęć tzw. przeczekania złych czasów, aby następnie zacząć działać w imię poprawy sytuacji Rzplitej. Może dlatego taką trudnością jest ocena władcy: tak naprawdę nie możemy być pewni, w imię jakich racji działał: na swą korzyść, aby zaprzedać państwo polskie i zdobyć sobie miejsce „za piecem” u carycy, czy też jak najdłużej starał się utrzymać państwo polskie w niezmienionej całości…??
Stanisław August Poniatowski został koronowany na króla Rzplitej w Warszawie, w dniu imienin carycy Rosji, 25 listopada 1764 r. I miała być to ostatnia taka ceremonia w państwie polskim. Nowy władca nie zwlekał ze zwołaniem sejmu. 1765 r. to data założenia Szkoły Rycerskiej, której wychowankiem będzie Tadeusz Kościuszko; powołania komisji ministrów, dokonania reformy parlamentaryzmu, która polegać miała na zniesieniu złotej wolności szlacheckiej poprzez zlikwidowanie liberum veto. Katarzyna zorientowała się, iż Stanisław August nie zamierza bezczynnie patrzeć na postępującą zagładę państwa. Istotnie, okres jego władania rozpoczął się znakomicie. Zwłaszcza powołanie Szkoły Rycerskiej bardzo chwaliło się władcy, miał to być początek regularnej armii! Jako człowiek światły, mimo, iż nie miał poparcia w kręgach szlacheckich, całkiem wyraźnie postrzegał konieczność zreformowania państwa. Biorąc pod uwagę temat mojej pracy, pragnę wyrazić pełne uznania zdanie o trafności dobrania reform do sytuacji – siła militarna państwa byłą naprawdę osłabiona, natomiast  zniesienie liberum veto mogłoby naprawdę uzdrowić system polityczny.  Celem, który pragnął osiągnąć Stanisław August, była przede wszystkim modernizacja kraju. W momencie, kiedy Stanisław August zorientował się, iż nie ma odpowiednio rozległego dla swej osoby pola działania, tym bardziej zajął się rozwijaniem kultury polskiej. Była to dobra decyzja, nie na darmo nazywamy czas rządów Stanisława Poniatowskiego „złotym okresem kultury i nauki państwa polskiego”! Czyż nie dowodzi temu fakt, iż za jego rządów wydana została reformatorska gazeta polska pt.„Monitor” (1660r.)! Czyż to nie za jego sprawą w Pałacu Łazienkowskim spotykali się ludzie światli, uzdolnieni -  na rozsławionych „obiadach czwartkowych”, gdzie dyskutowano o kulturze, polityce, sztuce. Uczestniczyły w nich wybitne osobistości: pisarze (Krasicki, Naruszewicz, Trembecki, Bohomolec), publicyści( Wybicki), pedagodzy( Wyrwicz), dostojnicy (Czartoryski, Zamojsky). Na tych spotkaniach dyskutowano o poprawkach do Kodeksu Zamojskiego oraz Konstytucji! Znacznie rozwinęło się malarstwo, teatr, nauka, literatura… Duże sumy pieniężne przeznaczał król na wypromowanie i utrzymanie artystów.
Tymczasem Katarzyna, aby zlikwidować ryzyko stracenia kurateli nad rozwojem wydarzeń, wysłała na ziemie ambasadora Mikołaja Repnina. W krótkim też czasie zaś udało jej się doprowadzić do zawiązania konfederacji różnowierców: w Słupsku,  Toruniu i Radomiu. Działanie to na celu miało wywołanie wojny w państwie polskim oraz zajęcie szlachty sprawą dysydencką, poniekąd plan ten powiódł się: szlachtę rzeczywiście do reszty pochłonęło rozwiązanie konfliktów religijnych. Natomiast konfederacja radomska, zawiązana w obronie religii katolickiej, miała na celu także przywrócenie złotej wolności szlacheckiej, toteż kiedy protesty Radomian nie zostały wzięte pod uwagę, wezwali oni na pomoc wojsko rosyjskie. Mikołaj Repnin zaproponował jednocześnie sejm delegacyjny, którego celem miałoby być zniesienie dotychczasowych reform parlamentaryzmu zgodnie z życzeniami konfederacji radomskiej. Sejm ten doszedł do skutku, natomiast aby zrozumieć działanie Stanisława Augusta , należy rozpatrzyć parę ważnych spraw.
Co w polityce Stanisława Augusta było zasadniczym błędem: otóż nierozerwalność realizacji jego planów z poczynaniami carycy Rosji. Ta tendencja ukaże się jeszcze nie raz, ale już teraz pragnęłam podkreślić, jaką politykę przyjął Stanisław August, coraz bardziej domyślający się swej słabej pozycji: postanowił on przeczekać. Przeczekać, aż nadejdzie poprawa sytuacji narodowej, aż caryca Katarzyna znajdzie sobie inny obiekt, z którym wiązałaby niecne plany zagarnięcia jego terenów, aż wreszcie pozytywnie ułożą się jego stosunki ze szlachtą, która od momentu elekcji uważała Stanisława Augusta za zdrajcę I sprzymierzeńca Rosji. Ogólnie pozycja Stanisława Augusta w państwie była bardzo słaba, czemu dowodzi na przykład konfederacja radomska: czy jest dozwolone, aby poddani buntowali się przeciwko władcy? Przecież to jego wybrali sobie na głowę państwa, toteż winni mu są posłuszeństwo, nawet jeśli nie zgadzają się z pewnymi kwestiami.
A w końcu: wynikiem tej „ czekającej polityki” Stanisława Augusta Poniatowskiego była jego prośba wystosowana do szlachty na sejmie delegacyjnym, jakim uczynił zebranie ambasador Mikołaj Repnin, aby zgodzić się na ponowne wprowadzenie liberum veto oraz uznanie praw kardynalnych, w myśl buntu Radomian i Rosji. Padły argumenty: lęk przed gniewem carycy, propozycja zdobycia sobie sprzymierzeńca w osobie imperatorowej, poprawa sytuacji w niedługim czasie, kiedy już wszyscy szlachcice będą działać w imię tej samej racji, zupełnie inaczej niż do tej pory: poprzez konflikty i zawiązywanie konfederacji, które nie mają na celu służyć państwu, ale go stopniowo wyniszczać. Prawdopodobnie w ten sposób przekonał szlachtę do zatwierdzenia projektów ustaw na ten sejm. Z drugiej strony, prawa kardynalne nie były wcale niekorzystne dla szlachty, wręcz przeciwnie, perspektywa możliwości wypowiedzenia posłuszeństwa królowi, niezawisłość sądowa - były to możliwości wręcz pożądane przez szlachciców. Tak więc sejm delegacyjny doszedł do skutku, mimo iż wcześniej na Syberię ambasador Mikołaj Repnin zesłał czterech polityków, którzy sprzeciwili się takiej formie spotykania; mimo iż z  posady zrezygnował marszałek sejmu; mimo, iż była to kolejna forma ingerencji państwa rosyjskiego w sprawy Rzplitej.
Niestety, dobre czasy nie nadeszły i jeszcze długo nadejść nie miały. Tym razem w miejscowości Bar zawiązała się kolejna konfederacja, która sprzeciwiła się tym razem ustaleniom sejmu delegacyjnego 1767 r. Tym razem ujawniła się kolejna z cech Stanisława Augusta i sposób jego politykowania: świadomy poniekąd planów Prus i Austrii, widział on sprzymierzeńca w wojnie z nimi w Rosji, ślepy na zakusy carycy. Wiedział, że Imperatorowa chce uczynić Rzplitą państwem sobie podległym, zauważył to już w momencie, kiedy politycy rosyjscy zaczęli wtrącać się w sprawy państwa polskiego, natomiast myślał, iż wschodni sąsiad pragnie uczynić sobie z  naszego kraju zaledwie państwo suwerenne, na obraz stosunków feudalnych senior – wasal, a nie podporządkować go sobie w sposób siłowy. W tych obliczeniach się stanowczo pomylił. Opierał swe całe panowanie na Rosji, której jedynym celem było osłabienie państwa. Jakże nierozważny był to ruch ze strony króla! Niegodny pozycji władcy i jego działań…….
Konfederaci prowadzili wojnę partyzancką, gdyż byli ubodzy w jakąkolwiek armię i nie mogli stawić czoła tak ogromnemu, potężnemu i dobrze uzbrojonemu wojsku, jakim było w owych czasach wojsko rosyjskie. Zwolenników konfederacji było coraz więcej, ale król do niej nie przystąpił. Nie dość, że zaniechał zjednoczenia się z konfederatami, na domiar złego wezwał wojsko rosyjskie I nakazał armii polsko-litewskiej przyłączyć się do niego! W tym momencie zauważyć należy kolejny błąd Stanisława Augusta Poniatowskiego. Podobnie jak rody szlacheckie i posłowie, zatwardziali w swych dążeniach i gotowi zawiązywać kolejne konfederacje, aby jedni drugim utrudnić pracę na korzyść państwa polskiego, tak i król pozostawił swych poddanych i zwrócił się ku Rosji, prosząc o pomoc. Była to woda na młyn carycy! Wprowadziła ona swą armię na tereny Rzplitej, jednocześnie zaczęła pertraktacje rozbiorowe z Fryderykiem Pruskim. Tak więc Poniatowski, być może nieświadomie, ale jednak rozpoczął okres przygotowań przez państwa ościenne traktatów rozbiorowych. A istniała inna możliwość rozwoju sytuacji, jak napisał w swym dziele Feliks Koneczny „Dzieje Polski – opowiedziane dla młodzieży”: Maria Teresa, władczyni  Austrii, z dynastii Habsburgów, bała się rozrostu Rosji i ponoć zaproponować miała Fryderykowi przymierze przeciwko Rosji, sprzyjające Polsce. Jeśli tylko król stanąłby na czele konfederacji i zobowiązał się do wojny przeciwko Rosji, jaką zgotować mogłyby trzy państwa…! Przegapił jednak to rozwiązanie.
Bardzo rozległą wiedzę o dziejach Polski w latach panowania daje nam dzieło Tadeusza Korzona, wybitnego historyka, ale i krytyka Stanisława Augusta Poniatowskiego „Wewnętrzne dzieje Polski za Stanisława Augusta”, który w pracy swej, mimo iż okazał uznanie dla rozwoju kulturalnego ze wszech miar, to jednak samą postać króla potępił. Ukazał Stanisława Augusta, jako króla chłopów, który, chociaż niewiele mógł i był pod ciągłą kuratelą Rosji, jednak żywił życzliwość wobec "kmiotków" polskich i starał się im pokazać swą przychylność poprzez np. usprawnienie transportu, naprawę dróg, mostów, założenie mennicy, poczty (naczelnikiem poczty był zaś szpieg rosyjski, który czytał co ciekawsze i interesujące go listy). Bardzo ostro krytykuje on rozrzutność Stanisława, która objawiała się poprzez pożyczanie pieniędzy od dworu rosyjskiego, zaciąganie długów, których nie  mógł spłacić, więc cierpiało na tym państwo polskie.  Najczęściej pieniądze te potrzebne mu były, aby zapewnić  sobie „godną” siebie rozrywkę, tj. towarzystwo arystokratek, które były w wysokiej cenie, a czasem nawet nie na własne wygody, ale sprowadzanie sławnych obrazów, dzieł sztuki czy samych artystów, co miałoby umożliwić rozwój Polski. W tym momencie warto wspomnieć o kolejnej cesze, która doprowadzić miała do upadku państwa polskiego. Otóż niekonsekwencja. Niepomierna niekonsekwencja. Jeśli Stanisław August chciał utrzymać państwo suwerenne, państwo zjednoczone, ale przede wszystkim niezależne od sąsiadów, czemu w momentach krytycznych zwracał się z prośbą o pomoc do carycy Rosji?? Jeśliby zaś podjął złe decyzje, ale bez udziału Rosji, byłby tylko postrzegany jako władca nieudolny i pozbawiony zdolności przywódczych, jednak jeśli swą politykę opierał w całości na zdaniu i opinii rosyjskiej, wzniecał tym nienawiść do siebie ze strony szlachciców oraz upewniał Katarzynę w jej zamiarach łatwego rozebrania Polski. W latach 1764 – 1769 uzyskał od imperatorowej sumę 5 mln złotych polskich, co Tadeusz Korzon określa jako zapłatę za liczne upokorzenia i służbę Rosji, oraz jako cenę swego sumienia. Co jest jednak bardzo interesujące, jednocześnie rozwijał się przemysł , gdyż zapożyczając się poza granicami kraju, Stanisław dbał o rozbudowę manufaktur ( tego przykładem jest powołanie Kampanii  Manufaktur Wełnianych), zatrudnienie biednych ludzi, czy już wspomnianą mennicę. W sprawach podbojów sercowych opowiada Tadeusz Korzon o wielu przelotnych znajomościach i uroku, którym uwodził kobiety, ale i o swojego rodzaju bezwzględności, czego przykładem jest odstąpienie kochanki Izabeli Czartoryskiej Repnionowi, aby ten napisał przychylny mu raport do Katarzyny II.
            Do podziału  ziem między trzy państwa doszło 5 sierpnia 1772 r. Do zatwierdzenia ich przez sejm doprowadzono w roku 1773. Maria Teresa, trochę zawstydzona swą bezwzględnością i napaścią na tak naprawdę bezbronne państwo, starała się usprawiedliwiać swe postępowanie, natomiast Fryderyk i Katarzyna II nie mieli żadnych skrupułów. Sejm pod wodzą opłacanego przez zdradliwą Rosję Adama Ponińskiego, którego na domiar marszałkiem mianował sam Stanisław August, zatwierdził rozbiór, mimo protestów posła Rejtana, gdyż do sali obrad wprowadzona została armia rosyjska. Postawę Stanisława Augusta na Sejmie rozbiorowym oceniam w sposób następujący: otóż został on zmuszony do podpisania traktatów rozbiorowych pod groźbą całkowitego rozbioru ziem polskich, a jeśli tak, to postawienie się wrogowi nie mogłoby przynieść żadnych korzyści, jedynie wspomniany już całkowity rozbiór Rzplitej. Zachowanie Stanisława Augusta doprowadziło jedynie do pomniejszenia terenu państwa i zagarnięcia zaledwie części jego dóbr. Poniekąd Polska była wciąż państwem zdolnym do walki, któremu zaledwie pomniejszono terytorium. Dodatkowo na sejmie rozbiorowym zajęto się przekształcaniem i reformowaniem państwa polskiego: powołano KEN – Komisję Edukacji Narodowej, której cel wskazano w zmniejszeniu analfabetyzmu i podniesieniu erudycji Polaków. Do życia wskrzeszono także Radę Nieustającą, której głównym organem ustanowiono samego króla, co umożliwiło mu zdobycie dosyć dużej kontroli nad tym organem, zaraz po nim w hierarchii znajdował się Otton Stackleberg. Wbrew oczekiwaniom carycy i sprzecznie z jej interesami, doszło do porozumienia między Poniatowskim i Stackelbergiem. Praca Rady, mimo iż była pewną formą ingerencji w interesy Polski, przyniosła zupełnie dobre skutki, tj. uporządkowanie instytucji państwowych czy porozumienie króla ze szlachtą. Z drugiej strony umniejszono pozycję króla w państwie poprzez odebranie mu przywilejów nominowania na senatorów oraz rozdawania starostw.
W obliczu wojny rosyjsko – tureckiej otworzyły się nowe możliwości dla Polski. Następca Fryderyka II, Fryderyk Wilhelm II zaproponował Polsce sojusz przeciwko Rosji, kiedy ta osłabiona jest walkami z nieprzyjacielem. Tymczasem Katarzyna II wycofała swe wojska z Polski, aby udały się na front rosyjsko – turecki. Król dał się namówić na przeprowadzenie kolejnego sejmu, mimo iż nie darzył posła pruskiego zaufaniem, ale kiedy  dostał gwarancję Prus, iż w przypadku sprzeciwu Rosji w kwestii reform, do Polski przysłany zostanie trzydziestotysięczny oddział armii, uległ namowom. Sejm rozpoczął się w 1788 r., lecz nie skończył się w dwa lata później, gdyż szlachcice zachęceni dotyczasowymi sukcesami, zażądali przedłużenia sejmu o 2 lata. Tymczasem zaczęto spodziewać się wojny z Rosją. Kiedy Poniatowski zażądał ściślejszego określenia warunków przymierza prusko- -tureckiego, okazało się, iż w zamian za Gdańsk i Toruń Fryderyk ofiarowuje tylko 12 tysięcy żołnierzy. Jednocześnie  zawiązał się niespodziewany sojusz prusko – austriacki. Wtedy też sprawdziły się przewidywania króla, który odmówiwszy posłowi rosyjskiemu zerwania sejmu, zaczął przewidywać, co może się w niedługiej przyszłości stać. Na razie jednak minęły trzy lata od początku sejmu i nadszedł czas na uchwalenie dokumentu napisanego m.in. przez Hugona Kołłątaja, Ignacego Potockiego, tj. Konstytucji Trzeciego Maja. Tadeusz Korzon, skupiając się na osobie Stanisława Augusta, stwierdził, iż błędem było powierzenie mu zwierzchnictwa nad wojskiem polskim, gdyż była to dziedzina, w której nie mógł popisać się ani zdolnościami, ani też wiedzą. Natomiast złą decyzją króla było wprowadzenie do Straży Praw stronników rosyjskich. Jeśli Rada Nieustająca została zniesiona, a był to przejaw uwolnienia się od kurateli rosyjskiej, to Straż Praw tym bardziej winna stronić od zwolenników wschodniego sąsiada, ale wydaje mi się, iż powrócił do Stanisława lęk przed Imperatorową, który w ostatnich latach znacznie się umniejszył. Bądź co bądź, ustanowienie Konstytucji III Maja było zwieńczeniem długoletnich dążeń Stanisława Augusta do umocnienia państwa Polskiego, a i ludzie z różnych warstw społecznych, nawet i tych niższych, zaczęli dostrzegać konieczność modernizacji państwa – we znaki dała się reforma szkolnictwa z sejmu rozbiorowego 1773 r., zwiększyła się ilość ludzi wykształconych. Tak więc poczęli oni sprzyjać Augustowi, który odpowiednio odgadł ich potrzeby doprowadzając do tzw. Wielkiego Sejmu Czteroletniego oraz dzieła Konstytucji.
Konstytucja uchwalona została w obecności ugrupowań pro- reformatorskich, natomiast pod nieobecność opozycji, czyli nie została uzgodniona zgodnie z prawem. Zgodnie z prawem nie ustalona zostałaby w ogóle. Składała się z 11 artykułów, organizujących poszczególne dziedziny życia, funkcjonowania, obronności państwa. I tak pierwszy artykuł ustanawiał uroczyście katolicyzm religią narodu polskiego, od drugiego do czwartego porządkowały przywileje szlachty, która wyraźnie straciła pole  działania na rzecz mieszczan, których prawa także zawierały te trzy artykuły. Kolejny fragment dotyczył ustroju politycznego, a zatem trójpodziału władz, gdzie wzmocnienie pozycji króla objawiło się poprzez wprowadzenie dynastii, mimo iż pomijała ona ród Poniatowskich, a dotyczyła dynastii Sasów; dziewiąty artykuł regulował problem regencji, dziesiąty ustalał liczbę wojska na 100 tysięcy; natomiast ostatni mówił o aktualizacji konstytucji co 25 lat. Moim zdaniem, uchwalenie Konstytucji było nie tylko zwycięstwem narodu polskiego nad wrogiem, ale i zwycięstwem samego Stanisława Augusta, który postawił się posłowi rosyjskiemu, mówiąc jego żądaniom: nie. Wygrał z samym sobą.
            A i tym razem nie dane było Rzplitej umocnienie. Rodak przeciwko rodakowi wystąpił, tzn. w Targowicy na Ukrainie zawiązała się konfederacja, a miało to miejsce 27 kwietnia 1792 r. Mózgiem akcji byli Ksawery Branicki i Seweryn Rzewuski, ale znalazło się wielu zwolenników z ugrupowania konserwatywnego, tzw. hetmańskiego, do których dodatkowo dołączyli szlachcice, którym nie podobało się ograniczenie ich przywilejów, natomiast zwiększenie praw mieszczan.
            Polska, jako kraj o ustroju politycznym – demokracji szlacheckiej, kształtowana była przede wszystkim poprzez decyzje tej właśnie warstwy, natomiast król, o ile stanowił symbol jedności i suwerenności państwa, był bezsilny w stosunku do swych poddanych, zwłaszcza jeśli zawiązywali oni konfederacje. Panuje ogólna opinia o królu Stanisławie Poniatowskim jako zdrajcy Polaków, natomiast bez uwzględnienia pozycji szlachty! Oczywiście niepodważalnym jest fakt popełnienia przez niego wielu błędów: nie ujarzmił swego lęku oraz cech, których godność królewska nie dopuszcza, a których był świadom, jak napisał w swych pamiętnikach (wspomniał o swym lenistwie, posiadaniu, jak byśmy to dziś ujęli: szerokiego sumienia, rozrzutności; ale ogólnie był z siebie zadowolony), ale przede wszystkim nie mógł ujarzmić szlachty, być może której działania doprowadziły do rozbiorów. Pozwalam sobie też zauważyć, iż potwierdzenie tu znajduje ogólnie panujące przekonanie, iż jeśli ktoś nie potrafi poradzić sobie sam ze sobą, to nie jest w stanie także kierować innymi, gdyż sam nie wie tak naprawdę, do czego dąży, zatem nie powinien kierować innymi.
             Warstwy rządzące państwem winny dbać o jego suwerenność. W wieku XVIII w Polsce przy władzy znajdowali się król i szlachta. Nie wiadomo, jak sprawy potoczyłyby się w przypadku, kiedy król protestowałby tak ostro, iż zostałby odsunięty od władzy, nawet poprzez zamach na jego życie. Być może na tron wstąpiłby bardziej zaradny władca – być może, ale większym prawdopodobieństwem było, iż wtedy Katarzyna II zaproponuje swego kandydata na tron Rzplitej, ale już wtedy zupełnie sprzymierzonego z carycą, który ziemie Polski oddałby za przysłowiowego marnego grosza. Natomiast szlachta, jako organ decydujący, winna swą jednomyślnością przekonać króla do zatwierdzenia korzystnych ustaw, których projekty stworzyła sama; winna stanąć murem w obronie króla; winna walczyć do ostatniej kropli krwi o swój kraj, angażując w to wszystkie warstwy społeczne – nie w momencie zagrożenia trzecim rozbiorem, ale od razu, kiedy Rosja poczęła ingerować w sprawy państwa. Jedna osoba, zwłaszcza król, ile może zdziałać, jeśli się postara, ale co dopiero cała warstwa społeczna, jak liczną byłą szlachta!
Tymczasem 18 maja do kraju wkroczyła armia rosyjska w ilości 60 tysięcy, natomiast Stanisław August Poniatowski postanowił ratować swój kraj oraz Konstytucję poprzez zapisanie tronu polskiego wnukowi Katarzyny II, księciu Konstantemu. Kiedy to nie poskutkowało, król postanowił bronić Konstytucji za wszelką cenę i wydał zgodę na działania wojenne. Najpierw koło Zielenic, potem pod Dubienką. Armia rosyjska, zmęczona wojną z Turcją, nie mogła pokonać słabych oddziałów polskich! Cóż za radość była wśród narodu polskiego, kiedy usłyszał pieśń zwycięstwa!
Czemu król przyłączył się zatem do Targowiczan?! Miało być w myśl zasady: „król z narodem, naród z królem!” -  jak już od dawna nie było. Nawet jeśli wróżyć to miało gorsze czasy, to czasy zjednoczenia ludu w podejmowanych działaniach i celach. Dlaczego król zmienił swe nastawienie? Przecież jeszcze 2 miesiące temu chciał niemalże oddać życie za swych poddanych! Czemu znów poddał się Rosji?  To było zaskakujące dla otoczenia,  przede wszystkim spowodowało zwiększenie ilości wrogów króla, do czego musiało dojść i czemu trudno się dziwić. Nie mam słów na usprawiedliwienie króla. Przed momentem jeszcze pisałam o winie szlachty, a tym przypadku Targowiczan, którzy stracili swych rodaków, a teraz znów król postąpił haniebnie, upokorzył się! Przestraszył się, iż straci „ciepłą posadkę”! Cóż za egoizm! Cóż za postawa! Niegodna bycia Polakiem! Niechby już go abdykowali, ale z twarzą, cóż to za człowiek, który skazał kraj, w którym dążył do poprawy sytuacji, do jego modernizacji, w którego skarbcu zapożyczał się, świadom, iż nie będzie mógł długów spłacić, którego ludzi narażał na bestialstwo Rosji! Czy nie dla niego poświęcił całe swe życie? Przecież starał się utrzymać go jak najdłużej w całości, dla niego chciał ugłaskać Katarzynę II, z którą ponoć - ponoć! -  go już nic nie łączyło, a przez którą doznawał samych upokorzeń i pomiatania! Cóż to za wdzięczność w stosunku do swej protektorki, jeśli wyzwala nienawiść całego narodu! W tym momencie nie potrafię znaleźć słowa uznania dla Stanisława Augusta. Był królem Polski. Jej częścią. Jeśli zaprzedał swój kraj, zaprzedał samego siebie. Czy nie miał dla siebie żadnego szacunku? Nie zareagował na słowa Tadeusz Kościuszki, który ostro nawoływał do potępienia Targowiczan i rezygnacji z zakazu zaprzestania działań militarnych. Generał nie został wysłuchany. Być może zauważył już, że naród będzie musiał bez króla poradzić sobie z nieprzyjacielem. Wkrótce wyjechał do Francji, gdzie miał zamiar szukać poparcia, ale znalazł tylko słowne, na papierze, bez realnych nadziei na pomoc militarną.  
W 1793 roku nastąpiło spisanie konwencji rozbiorowej, a teren Polski znacznie się uszczuplił. Naród, zapamiętały w nienawiści do swego władcy, postanowił działać. Nie miał już konstytucji, nie miał już większości terenu i dóbr, zatem nie miał nic do stracenia i postawił wszystko na jedną szalę. Kiedy Stanisław August zażądał zredukowania armii polskiej na specjalne życzenie Katarzyny II -  w końcu okazja zwołania sejmu rozbiorowego! -  generał Madaliński, którego oddział liczył 1,5 tysiąca żołnierzy, zbuntował się I wyprowadził swoich żołnierzy na Warszawę, a miało to miejsce 12 marca 1794 r. Kiedy zorientował się, że nie ma szans z wojskiem Rosji, zdecydował się zdobyć Kraków. Tymczasem na pomoc ruszyli mu ludzie wierni Tadeuszowi Kościuszce, zwolennicy tzw. Insurekcji Kościuszkowskiej, zaprzysiężonej i rozpoczętej 24 marca 1794 r., która miała być powstaniem całego narodu. Całego?
„Gdyby się mnie pytał mój naród o rozpoczęcie powstania, nie byłbym mu go doradzał przewidując fatalny jego ewent. Lecz gdy beze mnie porwał się do broni, nie godziło mi się odpisywać od niego” – oto słowa Stanisława Augusta Poniatowskiego do rezydenta Rzplitej w Hadze, Augustyna Middletona. Mimo, iż wcześniej oficjalnie potępił powstańców w liście do Katarzyny II. Te dwa pisma obrazują, jak lawirował między własnym przekonaniem, opinią Katarzyny II, a opinią ludu. W tej kwestii jednak opinia społeczności była bardzo negatywna. Ludzie uważali go za zdrajcę, ponieważ oni najbardziej narażeni byli na skutki decyzji króla, natomiast nie znali powodów podjęcia takich a nie innych kroków, lub wcześniejszych rozpaczliwych działań. Jednocześnie, jak informuje nas Maria Żywirska w swym dziele pt. „Ostatnie lata życia króla Stanisława Augusta” : „ Król mógł być złamany i zgnębiony, gdyż wiedział, że każdy wystrzał ze strony polskiej odezwie się szerokim echem nad Newą I przyniesie stamtąd odwet”. Coś jednak musiało zmienić jego stosunek do całej akcji, ponieważ pięć dni po powstaniu ogłosił Poniatowski uroczysty akces do powstania. Był to niewątpliwie rodzaj intrygi, dzięki której król pragnął zjednać sobie swój lud, który ostatnio tak zawiódł. Poza tym otwierało mu to drogę do informacji o przebiegu powstania.
Stanisław August Poniatowski wciąż był posądzany o chęć ucieczki do obozu rosyjskiego, a lud, który nie był pewien jego zamiarów, całkiem zresztą słusznie, a informowany o przebiegu powstania z takich źródeł jak np. „Gazeta Rządowa”, która była jawnym krytykiem działalności króla, został rozdarty i podzielony na zwolenników i przeciwników Stanisława Augusta. Jedną z osób, do której społeczność miała zaufanie, natomiast która zwykła bronić króla, był Tadeusz Kościuszko, główny organizator powstania. Jego opinia znacznie hamowała bunty ludu, natomiast jeśli Kościuszko, człowiek światły i mądry, darzył szacunkiem Jego Wysokość…! Życie Stanisława Augusta stało pod coraz większym znakiem zapytania ze względu na coraz większe pobudzenie jakobinów i aktywność opozycji. Mimo to król wciąż starał się wpłynąć na rozwój wydarzeń podczas Insurekcji. Nakłaniał członków swej rodziny do opuszczenia Warszawy, gdzie czyhało na nich niebezpieczeństwo, dawał duże darowizny, spacerował nad  Wisłą, ingerował w pracę sądu kryminalnego, który co prawda pod naciskiem Kościuszki złagodził wyroki, lecz wciąż wydawał wyroki śmierci.
Na okres powstania powołana została Rada Najwyższa Narodowa, do której włączony został m.in. Tadeusz Kościuszko. Kiedy w bitwie pod Racławicami oddziały polskie pogrążyły wroga, społeczeństwo rozentuzjazmowało się. Jednocześnie zaczęto przygotowywać się do kolejnej potyczki która tym razem miała odbyć się pod Maciejowicami, zaś niespodziewanie Katarzyna II wypertraktowała pomyślne warunki sojuszu rosyjsko – tureckiego, co spowodowało, iż część wojsk skierowała na front w Polsce. Może dlatego bitwa pod Maciejowicami (10 października 1794r.) była początkiem końca; może zmęczenie żołnierzy było powodem klęski; ranny Kościuszko trafił do niewoli, a armia uległa rozproszeniu.
Imperatorowa postanowiła jednak po raz kolejny upokorzyć Stanisława Augusta, nie wystarczył jej widok zrozpaczonego, załamanego Narodu, od którego zażądała bezwzględnej kapitulacji, jednocześnie wysłała ona swego ministra – Suwarowa - do Warszawy, aby pertraktował z królem. Poniatowski otrzymał rolę mediatora i mimo, iż był w ciągłej łączności z Radą Najwyższą, czuł na sobie ogromne brzemię i odpowiedzialność za swój naród, którego częścią naprawdę się już poczuwał. Mimo, iż warunki pertraktacji były bezwzględne i surowe, Stanisław August naprawdę umiejętnie lawirował między wytycznymi rosyjskiego posła i prosił niejednokrotnie o przedłużenie terminu wkroczenia do Warszawy. Suwarow zachował się jednak haniebnie, kiedy pomimo zgody na opóźnienie zajęcia stolicy, bez uprzedzenia wprowadził swe wojska o dzień wcześniej. Król starał się utrzymywać z posłem rosyjskim „przyjazne”, na ile to możliwe, warunki, aby pozostawić sobie jakiekolwiek pole do interwencji w obronie ludzi, którzy w czasie powstania pełnili kluczowe role, a którym teraz najbardziej zagrażało niebezpieczeństwo.
Działalność Stanisława Augusta podczas okresu poinsurekcyjnego jest naprawdę godna króla i jak najbardziej stosowna. Stara się on wyjednać jak najlepsze warunki dla swych poddanych, zdobywa paszporty dla ludzi, którzy winni wyemigrować jak najszybciej, daje doraźną pomoc finansową ludziom w potrzebie, porządkuje sprawy miasta Warszawy, w obliczu beznadziejnego stanu szpitali, magazynów żywności stara się interweniować, zleca uruchomienie poczty. O podjęciu tych szlachetnych działań świadczy wiele dokumentów w archiwach. Pozycja Stanisława Augusta malała jednak z każdym dniem, a król, domyślając się, do czego doprowadzić ma polityka Katarzyny, nie zastyga w oczekiwaniu, a przeciwnie, jego działania nasilają się coraz bardziej. Do Polski wysłany zostaje kolejny poseł z Rosji, którego nakazom Stanisław August mocno się sprzeciwia, np. wysłaniu delegacji poddańczej do Petersburga. Szkoda, że dopiero te

© Solmedia 2019

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem